Ostatnio byłam u lekarza, okazało się, że masakra. Cytuję co powiedział lekarz "nie podejmę się leczenia, nie chcę mieć człowieka na sumieniu". To było okropne uczucie, nie do opisania. Jeszcze byłam tam z babcią i jej tak naprawdę najbardziej mi szkoda. Tak to przeżyła. Jejciu jak nienawidzę w moje sprawy angażować inne osoby. Chcę już, pragnę tego być dorosła. Wiem, że to się wiąże z dużymi obowiązkami, ale po prostu chcę wziąć w ręce moje sprawy, życie. Dorosłość to ogromny problem, ale nie chcę być ciężarem. Chcę sama dokonywać wyborów, mieć "własną rękę". To trochę dziwne, że tego właśnie chcę, ale co zrobić taka jestem. Niektórzy mogą myśleć, że moje dzieciństwo może było do "dupy", ale to nie prawda cieszę się z tego jakie miałam [udane]. Może tak się dzieje dlatego, iż jestem już na tyle dojrzała by żyć własną linią melodyczną. Na dodatek ojciec nagadał mi o operacji. Nie wytrzymałam ryczałam. Przez to nie poszłam na orkiestrę i nie grałam... Teraz nie myślę już o tym. Będzie co ma być...
Dość niedawno byłam u lekarza. Okazało się, że jest masakra. Cytuję co powiedział lekarz
Bardzo, bardzo poprawia mi humor to, że w szkole szykuje się przestawienie. Ojj jak ja kocham przestawienia, aktorstwo. To mnie taaaak kręci. Lubię czasami wcielić się w inną osobę, być kimś innym. To mnie tak ekscytuje. Mam ogromny zapał do tego. Mam nadzieję, że może kiedyś pójdę tą drogą....